Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościPolacy spięci, Niemcy na luzie. Długa historia pewnej znajomości

Polacy spięci, Niemcy na luzie. Długa historia pewnej znajomości

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Polacy spięci, Niemcy na luzie. Długa historia pewnej znajomości
Konińskie Wspomnienia

No i kolejne zaskoczenie oraz powód do zazdrości: okazało się, że niemieccy uczniowie nie noszą zbyt dużo książek ani zeszytów. Notatki prowadzili na luźnych kartkach, które później spinali i w tej postaci przechowywali. Inaczej też niż w Polsce byli oceniani. I nie chodziło tu o to, że jedynka była (i jest) u nich najlepszą oceną, a piątka najgorszą. Raczej sami zgłaszali się do odpowiedzi, rzadko miewali sprawdziany, najczęściej dopiero na koniec semestru. Wręcz rzucało się w oczy unikanie sytuacji stresowych dla ucznia.

Wszędzie rowery

Z kolei Jacka Świderskiego z IIId urzekł porządek i czystość panująca w Celle, co sprawiało, że miasto wyglądało – tak wtedy to ocenił - jak z bajki. Podobnie jak Agata również Jacek i jego kolega Marek zamieszkali w podmiejskiej wsi, która wobec Celle pełniła rolę sypialni. Gościli ich u siebie państwo Liman: właściciel prywatnej kliniki i nauczycielka języków niemieckiego oraz angielskiego. Dwaj starsi synowie gospodarzy odwozili Koninian do szkoły. Bardzo ciekawym przeżyciem dla gości z Polski było zwiedzanie fabryki Volkswagena, a potem portu w Hamburgu.

Natomiast Dawid Mendrok z IIIb trafił do domu państwa Benehl – notariusza i pielęgniarki - i zamieszkał na strychu w pokoju ich dziewiętnastoletniej córki Soni. Ponieważ dom gospodarzy znajdował się w samym Celle, do szkoły jeździli rowerami. Mogli nimi dojechać wszędzie, bo miasto pokryte było gęstą siecią dróg rowerowych. W tym samym czasie w Koninie kto żyw sprowadzał z Niemiec używane samochody, które były wtedy u nas przede wszystkim symbolem prestiżu. Rower był w społecznym odbiorze pojazdem dla biedaków i nikomu się nawet nie śniło, żeby budować dla jednośladów osobne drogi.

Polacy byli bardziej spięci

Nieco ponad pół roku później rozmawiałem z uczniami z Niemiec, którzy przyjechali do Konina z rewizytą. Nie tylko mnie zaskoczyło, że uczniowie zza Odry już w wieku 16 lat mogą palić papierosy i pić alkohol. Nauczyciele nie ingerowali w te sprawy, uważając, że jest to sprawa pomiędzy rodzicami i ich dziećmi.

- Polacy są bardziej spięci w szkole – mówił mi siedemnastoletni Jonathan Staashelm. – Są zdenerwowani podczas odpowiedzi na pytania nauczyciela. W niemieckiej szkole nie ma czegoś takiego. Jesteśmy bardziej wyluzowani. Z drugiej strony wydaje się, że polscy nauczyciele cieszą się większym szacunkiem swych wychowanków, przynajmniej tak to wygląda na zewnątrz.

Młodzi Niemcy i ich opiekunowie podobnie jak Polacy podczas wizyt w Celle mieszkali w domach swoich gospodarzy.

- Jestem już piąty raz w Polsce i po trosze czuję się już ekspertem, przynajmniej wobec słabiej znających Polskę moich rodaków - mówił w 1996 roku Hans Tauwaldt, nauczyciel z Celle. - Ta wymiana jest bezcennym wkładem do budowania wspólnej Europy. Dzięki temu nasza młodzież może się wzajemnie poznać, polubić i zrozumieć. Co roku wywożę stąd nowe, ciekawe i zaskakujące obserwacje, niejednokrotnie świadczące o tym, jak daleko wzajemne uprzedzenia i stereotypy zatarły rzeczywisty obraz naszych społeczeństw. Nie zgadzam się na przykład z opiniami, że w Polsce panuje jakiś szczególny nieporządek. Potrafiłbym wręcz wskazać miejsca czy dziedziny mogące służyć w moim kraju za wzór.

Marie Luise Kersten, która w 1996 roku przyjechała do Polski po raz pierwszy, zauważyła sporą różnicę między uczniami niemieckimi i polskimi w postawie wobec nauczycieli.

- Polska młodzież okazuje większy szacunek swoim wychowawcom - mówiła.

35 lat pielęgnowania relacji

Przez 35 lat w wymianie szkół z Konina i Celle wzięło udział ponad 3 tys. osób, które – jak wyliczyła Marzena Grzybowska, nauczycielka języka niemieckiego w konińskiej szkole – spędziły ze sobą łącznie ponad 770 dni, czyli więcej niż dwa lata i miesiąc. W tym czasie zwiedzili wiele miast w sąsiednich krajach, poznali dziesiątki nowych znajomych i nawiązali przyjaźnie, z których wiele trwa do dzisiaj. Co jeszcze ciekawsze, po latach w kolejnych wymianach brały udział dzieci uczestników wcześniejszych wyjazdów, między innymi syn wspomnianej wyżej Agaty Malechy.

Na załączonym zdjęciu z Hanoweru (fot. 1) z 1995 roku pierwsza z prawej stoi Marzena Grzybowska (wtedy jeszcze Kantarowska), obok niej ówczesna wicedyrektor Barbara Gajewska, a z lewej Beata Kołodziejczak i Grzegorz Szopa, którzy wcześniej byli w Celle jako uczniowie, a w 1995 pojechali tam w trakcie swoich studiów.

- Jesteśmy jednym z najdłuższych partnerstw polsko-niemieckich w naszym kraju i po tamtej stronie Odry – podsumowuje 35 lat współpracy Marzena Grzybowska. - Mimo że czasem politykom te stosunki polsko-niemieckie różnie wychodzą, my pielęgnujemy dobre międzyludzkie relacje. Trudne wątki historyczne podczas wymian się pojawiają, lecz nas nie dzielą.

strona 2 z 2
strona 2/2
Polacy spięci, Niemcy na luzie. Długa historia pewnej znajomości
Polacy spięci, Niemcy na luzie. Długa historia pewnej znajomości
Polacy spięci, Niemcy na luzie. Długa historia pewnej znajomości
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole