Powrót z aureolą. Autorka odwiedziła swoją szkołę w Mąkolnie

Powrót do szkoły po latach, ale już jako autorka książki – Monika Tarwid spotkała się z czytelnikami w Mąkolnie, gdzie zaczęła się jej historia i… gdzie rozgrywa się akcja jej najnowszej powieści.
Monika Tarwid wróciła tam, gdzie wszystko się zaczęło – do szkolnych korytarzy w Mąkolnie, po których, jak sama mówi, „dreptała” przed laty. Tym razem jednak nie jako uczennica, lecz jako autorka powieści „Puknij się w aureolę”, która właśnie miała swój wyjątkowy, bardzo osobisty moment – spotkanie autorskie w miejscu pełnym wspomnień.
Pisarka, dziś mieszkająca w Łodzi i pracująca na co dzień w firmie produkcyjnej, nie kryła wzruszenia. Do szkoły przyszli sąsiedzi, rodzina, koleżanki z lat szkolnych, towarzyszki młodzieńczych przygód oraz przyjaciele z Konina. Atmosfera była wyjątkowa.
- Cóż to było za piękne spotkanie – napisała po wydarzeniu Monika Tarwid. – Jestem wdzięczna dyrektor Adelinie Nowak, że to spotkanie mogło odbyć się w murach szkoły. To było moje marzenie, które się spełniło. Paniom z biblioteki szkolnej dziękuję za przygotowanie ścianki! To była – nawiązując do aniołów – nieziemsko miła niespodzianka.
Powrót do rodzinnych stron był dla niej czymś znacznie więcej niż tylko wizytą promocyjną. To była podróż do emocji, które – jak przyznała – nigdy nie zniknęły. – Jest to dla mnie ważne, bo jest to szkoła, do której chodziłam, to są miejsca, w których spędziłam młodość i mam je głęboko w sercu. Zawsze, kiedy wracam do rodziny, czuję, że serce mocniej drży. Jest sentyment i radość. Te miejsca mają ogromne znaczenie.
Nie bez powodu akcja jej najnowszej książki rozgrywa się właśnie w Mąkolnie. „Puknij się w aureolę” to komedia romantyczna, w której główną rolę odgrywają… aniołowie. Lekka, pełna humoru historia wyrasta więc bezpośrednio z miejsc i emocji dobrze znanych autorce.
Co ciekawe, droga Moniki Tarwid do pisania wcale nie była oczywista. Sama przyznaje, że nigdy o tym nie marzyła. – Moim marzeniem pisanie nigdy nie było. Przyszło do mnie, kiedy byłam w górach i wchodziłam na Pilsko. Góry są moją pasją, pomogły mi się dźwignąć po różnych trudnych sytuacjach. Kiedy wchodziłam na szczyt, zdałam sobie sprawę, że przetwarzam różne informacje, przygody, przeżycia, historie. I wtedy pojawiło się zdanie: napisz książkę. I to zrobiłam.
Tak powstała jej pierwsza książka – „Krzywa korona blondynki”, napisana z misją „ruszenia ludzi z kanap w góry”. Jak się okazało, stała się przyjemną lekturą. Proces pisania – jak sama podkreśla – przypomina zdobywanie szczytu. Wymaga cierpliwości, planu i konsekwencji. Podczas spotkania pokazała uczestnikom swoje fiszki – podstawę budowania fabuły.n – Wiem, jaki będzie początek i koniec. Wszystko, co wymyślam po drodze, zmierza do tego końca.
Autorka opowiedziała także o kulisach pracy nad książką – od procesu wydawniczego, przez wybór okładki (choć planowane były trzy wersje: biała, niebieska i różowa, ostatecznie wydawca postawił na róż), po znaczenie obecności w mediach społecznościowych, która dziś – jak podkreśla – jest niezbędna. Nie zabrakło również zapowiedzi kolejnych projektów. Monika Tarwid zdradziła, że pracuje już nad dalszym ciągiem przygód swoich „anielskich” bohaterów.
Spotkanie w Mąkolnie zakończyło się rozmowami, wspomnieniami i wspólnymi zdjęciami – oczywiście pod symboliczną aureolą.
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!













