Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościRok 1984 w Koninie. Zatorze wciąż rosło a na piątym tylko Adam i Ewa

Rok 1984 w Koninie. Zatorze wciąż rosło a na piątym tylko Adam i Ewa

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Rok 1984 w Koninie. Zatorze wciąż rosło a na piątym tylko Adam i Ewa
Konińskie Wspomnienia

Fot. Mieczysław Bednarz

Obchody kolejnego po 1974 roku okrągłego jubileuszu Polski Ludowej przebiegały już w zupełnie innej atmosferze niż dziesięć lat wcześniej. Wprawdzie w Koninie wciąż budowano mieszkania, szczególnie na najnowszym, szóstym już osiedlu za torami, ale codzienne życie było ciężkie. I o tym przede wszystkim chcę tym razem opowiedzieć Czytelnikom Konińskich Wspomnień.

Po festiwalu wolności lat 1980-1981 propaganda nie mogła być już tak nachalna i bezczelna jak wcześniej, ale na partyjnych spotkaniach wciąż usiłowano, jeśli nie tryskać, to chociaż emanować optymizmem. Dlatego obszerną informację z wojewódzkiej konferencji sprawozdawczo-wyborczej PZPR w Koninie anonsowano na pierwszej stronie dwutygodnika Wielkopolskie Zagłębie tytułem „Mimo dzisiejszych trudności, jaśniej patrzeć w przyszłość”. Ale wśród najważniejszych zadań władzy ówczesny wojewoda Edward Brzęczek wymienił wyżywienie społeczeństwa, co z perspektywicznym patrzeniem w przyszłość niewiele miało wspólnego.

Dwa Adamy i jedna Ewa

Kiedy pod koniec października 1983 roku wpuszczono pierwsze samochody na nowiutki wiadukt na ulicy Kleczewskiej, poprawiający łączność nowego osiedla z resztą miasta, Zatorze liczyło już ponad dwadzieścia bloków mieszkalnych, miało Szkołę Podstawową nr 12, duży sklep samoobsługowy Adam (wtedy jeszcze nie mówiono na takie market) oraz tunel pod torami i kładkę nad ulicą Torową.

Poza Zatorzem sztandarową inwestycją mieszkaniową tamtego czasu były dwa budynki stawiane na pustym dotąd placu na rogu ulic Wyzwolenia i 22 Lipca (dzisiaj 11 Listopada). Mowa o blokach znanych powszechnie jako Adam i Ewa, gdzie oprócz wysiedlanych z powodu budowy ulicy Paderewskiego mieszkańców okolic dzisiejszego ronda Ogrody, wyjątkowo duże lokale otrzymywali też ludzie, którzy dobrze żyli z ówczesną władzą. We wrześniu 1984 roku ukończona została budowa i zasiedlono blok przy 11 Listopada 37, a rok później 11 Listopada 35. Oprócz tego oddano do użytku barak mieszkalny przy ulicy Nadrzecznej 15. Budowany był też wtedy wieżowiec ZE PAK przy Przemysłowej 3B, ten stojący na lewo od Młodzieżowego Domu Kultury.

Wszystko na kartki

Ale zarówno mieszkańcy tych pachnących nowością lokali, jak i ci z bloków przy ulicy Górniczej mieli ten sam problem: jak kupić coś w miarę dobrego do jedzenia i cokolwiek ze sprzętów codziennego użytku. Najważniejsze produkty spożywcze nabywało się wtedy „na kartki”, oficjalnie nazywane kartami zaopatrzenia. Założę się, że dzisiaj już mało kto pamięta szczegóły ich funkcjonowania, więc pozwolę sobie przytoczyć komunikat na ten temat z Wielkopolskiego Zagłębia.

„Począwszy od stycznia sprzedaż wędlin wołowych odbywać się będzie na odcinki mięsne kart zaopatrzenia z wyłączeniem odcinków na mięso wołowe i cielęce z kością. Ta sama zasada sprzedaży dotyczy kurcząt. W dalszym ciągu będzie można dokonać zakupu cukru za mięsne odcinki kart zaopatrzenia (z wyłączeniem odcinków na mięso wołowe i cielęce z kością) w proporcji za 1 kg mięsa i jego przetworów – 1,5 kg cukru. Natomiast cukier będzie można nabyć w ilości zgodnej z normą wydrukowaną na kartach zaopatrzenia”.

Z dalszej części komunikatu wynika, że na osobę przypadało też po kilogramie mąki, przetworów zbożowych, kaszy manny oraz 200 gramów wyrobów czekoladowych, pół kilograma masła, prawie cztery kilogramy smalcu i dwieście gramów... waty. Za to olej i mleko w proszku dla niemowląt w niebieskich kartonikach, które pamiętają wszyscy żyjący w tamtych czasach, można było nabyć w wolnej sprzedaży.

Kartki na kartki

Ale i towar kartkowy – teoretycznie należący się każdemu – nie tak łatwo było kupić, o czym świadczy skarga klienta zamieszczona w Wielkopolskim Zagłębiu:

„To co się działo w sklepach mięsnych w piątek 30 listopada br. w Koninie przechodziło wszelkie wyobrażenia. Mieszkańcy jeżdżąc różnymi środkami lokomocji próbowali zrealizować resztki swoich nominałów kartkowych przydziałów. Niestety, w każdym ze sklepów pełno ludzi a towaru bardzo mało, głównie zamarznięta wołowina bez kości”.

I tę zamarzniętą wołowinę ludzie brali, choć należała im się wędlina, bo na przykład następnego dnia ta konkretna kartka traciła już ważność. Na kartki były też sprzedawane papierosy i alkohol, proszek do prania, mydło toaletowe, a przez pewien czas również buty (sam kupiłem w taki sposób jedną parę, której po wyjściu ze sklepu nigdy nie założyłem), owoce cytrusowe a nawet artykuły szkolne.

strona 1 z 2
strona 1/2
Rok 1984 w Koninie. Zatorze wciąż rosło a na piątym tylko Adam i Ewa
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole