Stare Miasto kontra ZUW. Prezes spółki odpowiada na piśmie

Fot. archiwum
Spór między gminą Stare Miasto a Zakładem Usług Wodnych w Koninie nie słabnie. Rada gminy przyjęła ostatnio ostre stanowisko wobec działalności spółki, zarzucając jej m.in. brak przejrzystości, niewystarczające inwestycje i rosnące opłaty, a redakcja LM.pl otrzymała w tej sprawie pisemną odpowiedź prezesa ZUW, Stanisława Gralaka. Szef spółki nie zgadza się z krytyką radnych, zapowiada dalszy dialog i ostrzega, że ewentualne wyjście Starego Miasta ze Związku Międzygminnego mogłoby mieć bardzo poważne konsekwencje finansowe.
Radni ze Starego Miasta twierdzą, że obecny model współpracy z ZUW i Związkiem Międzygminnym jest dla gminy niekorzystny. W ich ocenie samorząd przekazał spółce infrastrukturę o dużej wartości, ale nie ma skutecznych narzędzi realnego wpływu na jej działalność. W przyjętym stanowisku wskazano nie tylko na sposób działania samej spółki, lecz także na zastrzeżenia wobec funkcjonowania organów związku.
Najmocniej wybrzmiewają kwestie finansowe. Radni podkreślają, że gmina od dawna inwestuje w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną — od instalacji fotowoltaicznych po nowe stacje uzdatniania wody, rozbudowę oczyszczalni i kolejne odcinki sieci — ale mieszkańcy nie widzą efektów tych działań w rachunkach. Wręcz przeciwnie — opłaty rosną. Szczególne emocje budzi wzrost taryfy za odbiór ścieków w Starym Mieście, wyższy niż w części innych gmin objętych systemem.
W stanowisku rady pojawia się też zarzut, że obecny mechanizm rozliczeń działa paradoksalnie: im więcej gmina inwestuje we własną infrastrukturę, tym większe koszty amortyzacji trafiają później do taryf. Radni kwestionują również jednakową cenę wody we wszystkich gminach należących do związku, niezależnie od lokalnych kosztów, liczby odbiorców czy skali nakładów ponoszonych przez samorządy.
Prezes ZUW Stanisław Gralak w pisemnej odpowiedzi przekazanej redakcji nie zostawia wątpliwości, że z taką oceną się nie zgadza. Jak podkreśla, stanowisko gminy budzi jego zaniepokojenie, ale wiele stawianych zarzutów ma — jego zdaniem — wynikać z niezrozumienia przepisów regulujących zbiorowe zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków. Zwraca uwagę, że po przekazaniu tych zadań do związku międzygminnego to właśnie związek przejmuje kompetencje w tym obszarze, a spółka działa w określonych ramach prawnych.
Gralak zapewnia też, że działalność ZUW nie jest prowadzona poza kontrolą gmin. Jak wskazuje, szczegółowe dane finansowe i struktura kosztów trafiają do organów związku, rady nadzorczej i przedstawicieli gmin, a same taryfy są przygotowywane według ściśle określonych zasad i podlegają ocenie oraz zatwierdzeniu przez Wody Polskie. W jego ocenie nie można więc mówić o dowolności w ustalaniu cen.
Szef spółki przekonuje, że na wysokość opłat wpływają dziś przede wszystkim koszty energii, usług, wynagrodzeń, podatków i amortyzacji, a w przypadku ścieków także zobowiązania związane z wcześniejszymi inwestycjami kanalizacyjnymi. Przypomina, że ZUW realizował duże projekty infrastrukturalne, także na terenie Starego Miasta, a ich finansowanie do dziś obciąża system. Dodaje jednocześnie, że inwestycje prowadzone przez gminę są potrzebne, ale nie oznacza to automatycznie spadku taryf, ponieważ równolegle rosną inne koszty funkcjonowania.
Najmocniejsze ostrzeżenie dotyczy jednak możliwego wystąpienia Starego Miasta ze związku. Według prezesa ZUW taki ruch mógłby być fatalny dla całego systemu. W najgorszym scenariuszu oznaczałby ryzyko utraty trwałości projektu unijnego realizowanego w ramach KOSI, konieczność zwrotu dotacji z odsetkami i wielomilionowe roszczenia wobec gminy. Gralak deklaruje chęć dalszego dialogu, ale zaznacza, że sama spółka nie jest formalną stroną rozmów między gminą a związkiem.
Na razie decyzja o wyjściu Starego Miasta ze Związku Międzygminnego Wodociągów i Kanalizacji została odroczona. Radni wprost przyznają, że taki krok mógłby uruchomić poważne skutki finansowe i organizacyjne — nie tylko dla ZUW, ale też dla pozostałych samorządów. Jednocześnie zapowiadają, że jeśli nie będzie realnych zmian, temat wróci.
To już nie jest zwykły spór o tabelki i procedury. W tle są milionowe inwestycje, unijne projekty, realny wpływ gmin na wspólną spółkę i pytanie, dlaczego mieszkańcy płacą coraz więcej, choć lokalny samorząd dokłada do systemu kolejne pieniądze.
Szukasz pracy? Kilkaset aktualnych ofert znajdziesz w naszym serwisie ogłoszeniowym.



