Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościDziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli

Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Konińskie Wspomnienia

Podobnie potraktował niespełna dwunastoletnią wówczas Irenę, którą po prostu zabrał ze sobą, żeby opiekowała się dwójką dzieci – bo krótko przed tym urodził im się jeszcze drugi syn Gerard - i sprzątała mieszkanie.

- Musiałam u nich nocować i strasznie to przeżywałam jako dziecko – wspomina Irena Zalewska. - Trzy razy uciekałam od nich. On mi dawał wtedy trzy dni wolnego, a potem kazał wracać. Ale za trzecim razem, miałam już skończone dwanaście lat, powiedział: „Pamiętaj, to było ostatni raz. Jeszcze raz uciekniesz, to pójdziesz na pociąg”. A pociągiem wywozili ludzi z Konina gdzieś daleko, nigdy nie było wiadomo, dokąd. I ja już od tego czasu nie uciekałam.

Warszawskie suki

Ale dla Ireny Zalewskiej to wcale nie Ludwig Lausch, postrach całego Konina, był największym prześladowcą.

- Ona nie dotknęła się do dziecka – mówi o swojej pracodawczyni. - To ja musiałam przez cały dzień zajmować się dziećmi. A jak poszły spać, prałam pieluchy i sprzątałam mieszkanie. Była jeszcze druga służąca, Helena Jaworska z Patrzykowa czy ze Świętego, już nie pamiętam. Miała tyle lat co żona Lauscha – dwadzieścia siedem. Ona zajmowała się gospodarstwem: świnie, krowy i w pole jeszcze ją brali.

Kiedy Ludwig Lausch był w domu, każda zajmowała się swoja pracą.

– Ale jak on szedł na służbę, a pracował po 24 godziny, zaczynała się nad nami znęcać. Zimą musiałyśmy po nocach pierze skubać albo fasolę łuskać, a ona w tym czasie spała w sąsiednim pomieszczeniu. Ale drzwi zostawiała otwarte i kazała nam śpiewać, żebyśmy tylko się nie zdrzemnęły. – Jeszcze dzisiaj, po osiemdziesięciu latach słowa więzną Irenie Zalewskiej w gardle, kiedy o tym opowiada. – Jak tylko zdarzyło się którejś z nas choć na chwilę przymknąć oko, podchodziła od tyłu i dostawałyśmy od razu po głowie. „Ty suko!” – inaczej się do nas nie zwracała. Nawet do innych mówiła o nas: „moje warszawskie suki”. Po polsku, bo niemieckiego za bardzo nie znała, choć się uczyła, bo Lausch mówił do dzieci po niemiecku.

Po domu chodziły boso.

– Lato czy zima nie wolno mi było pończoch założyć. A co rano trzeba było jeszcze 40 litrów mleka w dwóch kanach zawieźć wózkiem do rzeźnika. I też – zima nie zima - na bose nogi, tylko w drewnianych klapatynach. Raz zdarzyło się, że uciekając przed biciem, nie zdążyłam założyć ich na nogi i wybiegłam na śnieg boso. A ona zamknęła drzwi na klucz i krzyknęła do mnie „A teraz, suko, zdechniesz tam jak pies!”. Ja tak ciężko ją prosiłam, żeby mnie wpuściła, tupałam w miejscu nogami, żeby jakoś się rozgrzać, a ona tylko się śmiała.

Niech mnie pan zabije

W sierpniu 1942 roku Lauschom urodziła się córka. Od tej pory Irena całe niemal dnie nosiła niemowlę w chuście, jednocześnie wykonując zlecone prace.

– Kiedyś nie usłyszałam w nocy, że Erika się obudziła i płacze. To ona zamiast podejść do dziecka, obudziła mnie rozpalonym haczykiem! Miarka się przebrała, kiedy Irena prowadziła konia w kieracie cały czas z Eriką w chuście i koń zdepnął kurczaka. - Wpadła do mnie, wyrwała mi bat z ręki i wysmagała mnie nim po nogach – Irena Zalewska pamięta te wydarzenia, jakby to stało się wczoraj. - Wtedy nie wytrzymałam, odłożyłam dzieciaka i poszłam do niego na posterunek. Powiedziałam mu: „Niech mnie pan zabije, ja już nie chcę tam wracać!”.

Pani Irena nie wie, co wydarzyło się tego dnia w domu Lauschów, ale na jakiś czas miała spokój. Opowiedziała mi za to inną historię, która pokazuje stosunek Ludwiga do ludzi, którzy dla niego pracowali.

Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Dziwił się, że dzieci przed nim uciekają, nawet własnemu ojcu groził, że go zastrzeli
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole