Policja zabezpiecza dowody w sprawie Fundacji Sercem Przyprawiona

Policja w Koninie zabezpiecza ślady i dowody w sprawie działalności Fundacji Sercem Przyprawiona. Sprawa, która wybuchła po reportażu LM.pl, nabiera tempa i zasięgu ogólnopolskiego. Do funkcjonariuszy zgłaszają się kolejni darczyńcy z całego kraju.
Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Koninie prowadzą intensywne czynności procesowe. Jak ustaliliśmy, policjanci przeszukali mieszkanie oraz piwnice zajmowane przez prezeskę fundacji. Radiowozy pojawiły się także przy punktach, w których znajdują się magazyny organizacji oraz sklep charytatywny. Działania mają na celu zabezpieczenie śladów i dowodów możliwego przestępstwa.
Lawina zgłoszeń po publikacji reportażu
Przełomem okazała się emisja reportażu LM.pl „Ukryta prawda Marty Buzer, Urbańskiej, Glanc”. Po publikacji w komendzie dosłownie rozdzwoniły się telefony. Zaczęły napływać także liczne wiadomości mailowe. Zgłaszają się osoby z różnych części Polski, które twierdzą, że zostały wprowadzone w błąd lub czują się poszkodowane działaniami fundacji.
Sprawą zainteresowały się również media ogólnopolskie, co dodatkowo zwiększyło presję informacyjną i skalę zgłoszeń.
Kontrowersje wokół „Listów do Mikołaja”
Oś sporu stanowi świąteczna akcja charytatywna oparta na publikowanych w mediach społecznościowych „Listach do Mikołaja”. Oprócz próśb o podstawowe rzeczy pojawiały się w nich także kosztowne przedmioty — m.in. elektryczne hulajnogi, smartfony czy sprzęt AGD. Darczyńcy z całej Polski odpowiadali na apele, przygotowując paczki o wartości sięgającej nawet kilku tysięcy złotych.
Według relacji przekazywanych redakcji, opublikowano setki listów. Już w trakcie zbiórki pojawiały się jednak pytania o sposób weryfikacji próśb oraz przejrzystość zasad przekazywania darów.
Pytania o los prezentów
13 grudnia 2025 roku odbyło się wydarzenie związane z wręczaniem paczek. Część świadków twierdzi, że znaczna liczba prezentów nie została wtedy wydana. To właśnie ten moment miał uruchomić falę publicznych pytań o dalszy los darów. W sieci zaczęły pojawiać się zarzuty o chaos organizacyjny, brak transparentności, a nawet podejrzenia oszustwa. Teraz te wątki są przedmiotem policyjnych czynności. Śledczy zabezpieczają dokumenty, nośniki danych i inne materiały, które mogą pomóc w odtworzeniu przebiegu akcji i przepływu darów. Sprawa jest rozwojowa.







