Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościPowstaniec Wielkopolski, który budował w Koninie wały i kopalnię

Powstaniec Wielkopolski, który budował w Koninie wały i kopalnię

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Powstaniec Wielkopolski, który budował w Koninie wały i kopalnię
Konińskie Wspomnienia

Kiedy w 1939 roku do Konina wkroczyli Niemcy, skierowali Michała Wietrzyńskiego do prac przy budowie tegoż kanału, powierzając mu z czasem obsługę śluzy w Morzysławiu. W czerwcu doszli do wniosku, że bardziej się przyda w powstającej kopalni węgla brunatnego. Kiedy przekonali się, że jest pracownikiem solidnym i kompetentnym, a brak zabieranych na front niemieckich fachowców zaczął kierownictwu odkrywki coraz mocniej doskwierać, zdecydowano się na powierzenie Michałowi Wietrzyńskiemu nadzoru nad budową i utrzymaniem torów na odkrywce. Wymagało to niemałego zaufania, bo od stanu torowiska zależała sprawność kopalnianej kolei, która woziła zarówno zdjęty znad węgla nadkład jak i sam węgiel.

Jeden z pionierów

Po ucieczce Niemców z Konina Michał Wietrzyński pozostał w kopalni.

- Na początku lutego 1945 r. na polecenie władz powiatowych zająłem się z pomocą miejscowej ludności zabezpieczeniem maszyn i urządzeń wyciągowych przed uszkodzeniem a następnie odwodnieniem kopalni, co było bardzo trudne na skutek uszkodzonej elektrowni a tym samym braku prądu – napisał w swoim życiorysie.

Do wytworzenia energii wykorzystano lokomobilę z cegielni. Po dwóch miesiącach i wypompowaniu około 20 tys. metrów sześciennych wody, wyłonił się spod niej strop węgla, którego wydobycie i sprzedaż przyniosło zakładowi pierwsze pieniądze, przeznaczone między innymi na wypłaty dla pracowników.

Jan Mierzwiak, który trzy lata później napisał pierwszą zachowaną „historię rozwoju kopalni”, obok Michała Wietrzyńskiego i dyrektorów Tłoczka i Kozłowskiego wymienił jeszcze wśród pionierów powojennych dziejów konińskiej kopalni Leona Janiaka, Walentego Musielińskiego, Stefana Mądrowskiego i Antoniego Szulczyńskiego. W sumie było to około trzydziestu osób.

Brak świadectwa

Zawiadowcą odkrywki w Morzysławiu był Kazimierz Budziarz, pod którego kierownictwem powierzono Michałowi Wietrzyńskiemu wydobycie węgla i konserwację chodników odwadniających, ale Okręgowy Urząd Górniczy w Częstochowie zatwierdził go w styczniu 1946 roku jedynie na stanowisko „dozorcy robót górniczych o mniejszym stopniu odpowiedzialności”, co wiązało się też z mniejszym wynagrodzeniem. Powód? Brak świadectwa ukończenia szkoły średniej, które zaginęło podczas wojny. Na nic się zdała opinia inż. Władysława Dunina, kierownika Państwowego Zarządu Wodnego w Koninie, który w maju 1937 r. napisał o Michale Wietrzyńskim: „W czasie zatrudnienia wykazał dużą znajomość wykonywanych prac i mogę go polecić jako bardzo dobrego pracownika”, nie pomogła wysoka ocena niemieckiego kierownictwa kopalni. Michał Wietrzyński pogodził się ze swoją sytuacją i pracował dalej.

W czerwcu 1947 roku został „drugim asystentem ruchu kopalnianego” (il. 4), co pozwoliło zaszeregować go do wyższej kategorii siatki płac dla pracowników umysłowych. Był to, jak się wydaje, wybieg pozwalający ominąć przepisy OUG i jednocześnie usatysfakcjonować cenionego pracownika. W protokole z listopadowej narady produkcyjnej w 1947 roku Michał Wietrzyński jest opisany jako kierownik odkrywki.

Prowadzi się należycie

W połowie 1950 roku Michał Wietrzyński z powodu złego stanu zdrowia został przeniesiony ze stanowiska sztygara zmianowego górniczego na stanowisko referenta technicznego bezpieczeństwa i higieny oraz współzawodnictwa pracy. Pożegnał się tym samym już ostatecznie z odkrywką i został pracownikiem kopalnianej administracji. Urzędował na terenie brykietowni, gdzie kopalnia miała wtedy większość biur. Rok później został referentem gospodarki materiałowej.

Z okazji przyznania mu w grudniu 1954 r. medalu 10-lecia Polski Ludowej napisano w opinii o Michale Wietrzyńskim:

„Jest pracownikiem zdyscyplinowanym, obowiązkowym i pracowitym. Pomimo podeszłego wieku (miał wtedy 59 lat – dop. red.) nie narusza ustawy o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy i z obowiązków na niego nałożonych wywiązuje się dobrze. Nałogów żadnych nie posiada i pod względem etyczno-moralnym prowadzi się należycie”.

W 1957 roku Michał Wietrzyński starał się bezskutecznie o przyznanie mu Karty Górnika. Znów zażądano od niego dyplomu technika.

„Dyplomu takiego nie mogłem przedłożyć, gdyż zaginął mi w czasie wojny, natomiast mogę udowodnić świadkami, że posiadałem dyplom technika melioracji i jako taki pracowałem na robotach państwowych, ewentualnie prywatnych, finansowanych przez państwo” – napisał do OUG.

„Z uwagi na trudne warunki pracy w pierwszym okresie powojennym, w jakich pracowałem na odkrywce Morzysław, i nieunormowane płace będzie to rekompensata za moją trudną pracę” – wyjaśnił swoje motywy, w nadziei, że znajdzie zrozumienie u osób, które będą podejmowały decyzje w jego sprawie.

Na podaniu znalazła się tylko adnotacja: „należy dyplom odtworzyć sądownie”. Nie wiemy, czy Michał Wietrzyński podjął jakiekolwiek starania w tym kierunku, zmarł bowiem nagle 13 lipca 1958 roku w wieku 63 lat.

Załączone zdjęcia i ilustracje pochodzą z archiwum rodzinnego Macieja Wietrzyńskiego

strona 2 z 2
strona 2/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole