Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościRadni PiS promują się za publiczne pieniądze z dotacji dla swojego instytutu

Radni PiS promują się za publiczne pieniądze z dotacji dla swojego instytutu

Dodano: , Żródło: LM.pl
Radni PiS promują się za publiczne pieniądze z dotacji dla swojego instytutu

Billboard z wizerunkami konińskich radnych PiS: Dominika Szopy i Krystiana Majewskiego pojawił się przy ul. Kolejowej. Sfinansowany został z publicznych pieniędzy – dotacji, którą otrzymał prowadzony przez nich Instytut Jana Zemełki. Radny Majewski odrzuca jednak oskarżenia o prekampanię wyborczą.

W połowie grudnia opisaliśmy w portalu LM.pl miejską kampanię promocyjną, w której na billboardach promowany był obecny prezydent Piotr Korytkowski. W jego ślady postanowili pójść konińscy radni PiS. Dominik Szopa i Krystian Majewski, wykorzystując publiczną dotację dla prowadzonego przez siebie Instytutu, umieścili swoje wizerunki i nazwiska na banerach, które pojawiają się w mieście.

Banery z dotacji od rządowej instytucji

Billboardów będzie kilka, jeden wisi już przy ul. Kolejowej. Na pierwszy rzut oka uwagę przykuwają przede wszystkim ogromne wizerunki obu radnych PiS, ich imiona i nazwiska oraz hasło: „Porozmawiajmy o Koninie”. Dopiero mniejszymi literami dopisane są ich funkcje: prezes i wiceprezes Instytutu Jana Zemełki, a już niemal nieczytelnie – nazwa i adres prowadzonego przez nich portalu internetowego.

Na jego założenie i prowadzenie radni otrzymali w 2022 r. dotację w wysokości 170 tys. zł z Narodowego Instytutu Wolności. To agencja podległa rządowi. Jego obecnym dyrektorem jest Wojciech Kaczmarczyk, współpracownik byłego wicepremiera w rządzie PiS Piotra Glińskiego oraz były urzędnik w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W 2023 roku stowarzyszenie radnych PiS z NIW otrzymało kolejne 350 tys. zł, tym razem na powołanie do życia Centrum Kultury Obywatelskiej. Jak wyliczali dziennikarze OKO.press w maju ubiegłego roku – duża część dotacji z NIW trafiała właśnie do współpracowników i działaczy Prawa i Sprawiedliwości.

Billboard stojący przy ul. Kolejowej został sfinansowany z tych dotacji, potwierdza to umieszczony na nim napis. Innymi słowy, tuż przed startem kampanii samorządowej, radni PiS zafundowali sobie z publicznych pieniędzy darmową reklamę.

To „personal branding”

Co ciekawe, jeszcze w grudniu ubiegłego roku Krystian Majewski, radny i wiceprezes Instytutu Jana Zemełki, krytykował miejską kampanię z nazwiskiem Piotra Korytkowskiego. – To jest prekampania wyborcza finansowana z pieniędzy podatników – pisał na profilu FB miasta pod jednym z postów, będących elementem kampanii. – Prezydent Korytkowski ma usta pełne frazesów o uczciwości, etyce. Ale gdy chodzi o jego reelekcje to chowa etykę do kieszeni i wykorzystuje urząd i publiczne pieniądze, żeby pomóc sobie w wyborach.

Teraz sam broni billboardu ze swoim i Dominika Szopy wizerunkiem, twierdząc, że jest to jedynie promocja inicjatyw Instytutu Jana Zemełki. – W naszej strategii jest określona strategia zwiększenia rozpoznawalności naszych projektów poprzez personal branding, poprzez liderów, którzy są już rozpoznawalni na konińskiej arenie społeczno-politycznej. Osoby, które angażują się w projekt są naszą największą i najbardziej rozpoznawalną marką. Stwierdziliśmy, że to najlepszy pomysł, by o naszych projektach się mówiło.

Radni nie wiedzą, czy będą startować w wyborach

W rozmowie z LM.pl odrzuca też oskarżenia o prekampanię. Jak twierdzi, miejska kampania zbiegła się z deklaracjami Piotra Korytkowskiego o starcie w wyborach na prezydenta miasta. – Prawo i Sprawiedliwość, jako partia, nie podjęła żadnych decyzji wyborczych. Przyznam nawet, że nie wiem, czy jestem na listach do rady miasta. Oczywiście, jestem zgłoszony jako kandydat, ale żadne decyzje dotyczące mojego startu nie zapadły. Trudno żebym prowadził prekampanię, skoro nie znam swojego statusu jako kandydat i nie wiem, jaka będzie moja rola w najbliższych wyborach.

I dodaje, że billboardy są elementem zwiększania rozpoznawalności Instytutu Jana Zemełki. – Realizujemy konsekwentnie naszą strategię i nie zwracamy uwagi na kalendarz wyborczy. Uznajemy, że te dwa obszary są osobne. Nam przede wszystkim zależy, żeby Instytut zakorzenił się w mieście, abyśmy znaleźli współpracowników i wolontariuszy. Nie ma to żadnego związku z działalnością polityczną.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole