Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościUzbrojeni Rosjanie podjechali busem z zasłoniętymi oknami

Uzbrojeni Rosjanie podjechali busem z zasłoniętymi oknami

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Uzbrojeni Rosjanie podjechali busem z zasłoniętymi oknami
Konińskie Wspomnienia

W tym zamieszaniu nikt z rodziny W. nie pomyślał, żeby zawiadomić o tragedii kobietę, która straciła tej nocy dwie najbliższe osoby: matkę Kingi W. i jednocześnie córkę Janiny E. O wszystkim dowiedziała się od policjantów.

- Nie byłam w stanie pojechać na Solną - tłumaczyła później przesłuchującym ją funkcjonariuszom.

Pojechała do matki Andrzeja W., żeby dowiedzieć się szczegółów wydarzenia. Córkę zobaczyła dopiero w dniu pogrzebu.

Kupili kawior i pojechali

Jaką wiedzę o sprawcach mordu przy ulicy Solnej zdołali zgromadzić policjanci? Nie ustalono jednoznacznie, w jaki sposób zabójcy dostali się do domu. Pod balkonem ujawniono wgłębienia, być może od drabiny, jaką znaleziono na terenie posesji, ale równie dobrze mogły one powstać wcześniej. Drzwi mogła też otworzyć zabójcom Kinga W. Gdyby tak było, to ze względu choćby na późną porę - zbrodni dokonano bowiem między północą a godziną 3.30 - musiałaby znać przynajmniej jednego sprawcę.

Mniej więcej dziesięć dni przed zbrodnią pod domem przy Solnej widziano nad ranem dwa samochody: czarne audi 80 z rejestracją warszawską i zielonkawego mercedesa z rejestracją wrocławską. W każdym siedziało po trzech ludzi. W oparciu o zeznania innych świadków przyjęto, że sprawcy przyjechali najprawdopodobniej jakimś białym samochodem, być może mercedesem oraz ciemnym peugeotem lub audi.

Zdołano ustalić, że w sobotę 29 maja, krótko przed godziną piątą przed sklepem przy ulicy Dworcowej zatrzymał się bus z zaciągniętymi firankami, z którego wysiedli mężczyźni mówiący po rosyjsku. Mieli przy sobie broń palną, ale tłumaczyli, że jadą na zawody strzeleckie.

- Kupili słoiczek kawioru i pojechali dalej - powiedział policjantom właściciel sklepu.

Śmierć detektywa

Śledczy skrupulatnie odnotowali w aktach wszystkie dziwne zdarzenia, jakie poprzedziły potrójne morderstwo. Podczas budowy domu przy Solnej kilka razy usiłowano się do niego włamać. Skutecznie włamano się natomiast na początku kwietnia 1993 roku do hurtowni Andrzeja W. i ukradziono kasetkę z pozostawioną w niej niewielką sumą pieniędzy. Księgowy Andpolu zeznał, że pod koniec 1992 roku lub na początku 1993 jego pryncypałowi sugerowano, żeby przestał się zajmować egzekwowaniem długu od jednego z warszawskich kontrahentów. To samo powtórzyła siostra Andrzeja W., choć ona lokowała to wydarzenie w czasie o półtora miesiąca późniejszym. Śledczych zastanowiło też, że następnego dnia po śmierci Andrzeja W. w wypadku samochodowym zginął koło Krośniewic szef biura detektywistycznego w Warszawie. Nie wiadomo, dlaczego mężczyzna zjechał z drogi. Natomiast dwa miesiące po potrójnym zabójstwie do siostry Andrzeja W. przyszedł anonim zawierający dwa zdania: „Rachunek krzywd. Załatwienie sprawy”. Podpis przypominał litery Aфhaz.

Podobne morderstwa

Na miejscu zbrodni znaleziono na wierzchu pieniądze, w tym dolary, oraz złotą i srebrną biżuterię, co interpretowano jako brak zainteresowania pieniędzmi ze strony sprawców. Ale zdaniem śledczych to wcale nie wykluczało motywów rabunkowych. Ponieważ należności w obrocie gospodarczym dość powszechnie regulowano wtedy gotówką, Andrzej W. mógł mieć gdzieś schowane dużo większe pieniądze niż znalezione na widoku. Zbrodnię mógł też zlecić dłużnik, który nie chciał wywiązywać się ze swoich zobowiązań, za czym przemawiają informacje o groźbach pod adresem koninianina.

Wszelkie dywagacje o motywach zbrodni pozostaną teorią, dopóki nie znajdzie się sprawców. Szukano więc przestępstw o podobnym charakterze, a w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych było ich kilka, poczynając od mordu na premierze z czasów PRL Piotrze Jaroszewiczu i jego żonie, po kilka innych zbrodni popełnionych również na osobach prowadzących działalność gospodarczą. Za kilka z nich skazano zawodowego zabójcę Roberta K. o pseudonimie Ciolo. Szczególnie jeden z popełnionych przez niego mordów był bardzo podobny do tego z ulicy Solnej. Napiszę o tym za tydzień w ostatnim już tekście na ten temat zatytułowanym „Czy zbrodnię przy Solnej mógł popełnić skazany na dożywocie płatny zabójca?”.

Na zdjęciu: Willa Jaroszewiczów, w której zostali zamordowani, źródło: Agencja FORUM, autor: Michał Sadowski/Fotorzepa

strona 2 z 2
strona 2/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole