Skocz do zawartości
LM.plWiadomościWięzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku

Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Konińskie Wspomnienia

Tydzień temu w artykule „Co wypadki na drogach miały wspólnego z wędlinami, czyli tajemnice końskiej jatki” opisałem słynne kioski z końskimi wędlinami przy dworcu kolejowym. Producentem sprzedawanych w nich wyrobów był Bolesław Łaciński, który jak wielu prywatnych przedsiębiorców w czasach PRL nieustannie borykał się z absurdami centralnie sterowanej gospodarki.

Kiedy na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku przyjechał do Konina, miał ukończone zaledwie cztery klasy szkoły powszechnej i puste kieszenie. Jeśli jesteście ciekawi, jak doszedł do własnej masarni, ten artykuł jest dla was.

Nie chciał być kowalem

Urodził się w 1910 roku pod Tuliszkowem, a więc należał do pokolenia, dla którego cztery klasy szkoły powszechnej to był najczęściej kres edukacji. Wprawdzie nauczyciel uważał Bolka za uzdolnionego i wróżył mu, o ile skończy wszystkie siedem klas, karierę gminnego pisarza, ale ojciec chłopca – najmłodszego z dwunastki rodzeństwa - nie widział takiej potrzeby. Chciał, żeby syn uczył się kowalstwa u jego brata i nie zamierzał wydawać pieniędzy na podręczniki.

W swoim myśleniu nie był wyjątkiem. Organizując po 1918 roku powszechną oświatę, państwo polskie borykało się z biernym oporem swoich obywateli, szczególnie na wsi, gdzie uważano, że bez umiejętności czytania i pisania obywali się ich ojcowie i dziadowie, to i dzieci bardziej pożytecznie spędzą czas w polu. A jak już posyłali pociechy do szkoły, to cztery lata nauki uważali za aż nadto wystarczające.

Bożenna miała miesiąc

Bolek kowalem jednak zostać nie chciał i krótko po śmierci ojca w 1932 roku opuścił rodzinne gospodarstwo w Kiszewach. Przeniósł się do Konina (na fot. 1 z lewej) do wynajętego pokoju przy ulicy Kolskiej i podjął pracę w pobliskiej masarni Aleksego Raczkowskiego. Wiedział, czego chce, więc skończył najpierw wieczorowo szkołę powszechną, a następnie zdobył papiery czeladnicze.

Miał 28 lat, kiedy ożenił się z koninianką Barbarą Skonką (fot. 2). Zamieszkali w domu Ciesiołkiewiczów, przy tej samej ulicy Dąbrowskiego, przy której mieściła się masarnia. W 1939 roku urodziła im się córka, której dali imię zaczynające się – podobnie jak w ich przypadku - na literę B. Bożenna nie miała jeszcze miesiąca (na fot. 3 zrobionym ponad rok później z rodzicami), kiedy do Konina wkroczyły wojska okupacyjne.

Uratował Niemca

Masarnię pana Raczkowskiego otrzymał od nowych władz niejaki Koneff (tak zapamiętały jego nazwisko córki Bolesława Łacińskiego, choć nie ma pewności, czy to poprawny zapis). Niemiec zatrzymał starą załogę (na fot. 4 Koneff stoi wysunięty do przodu, Bolesław Łaciński drugi od prawej) i bardzo dobrze zapisał się w pamięci ojca moich rozmówczyń. Bowiem, kiedy przyłapał młodego ojca na kradzieży jedzenia dla rozrastającej się rodziny – do czego Polacy zmuszeni głodowymi kartkowymi racjami często się posuwali - nie doniósł na niego niemieckiej administracji.

strona 1 z 3
strona 1/3
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Więzieniem we Wronkach ukarali Bolesława Łacińskiego za... sto gram soli bez rachunku
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole