Czy zbrodnię przy Solnej mógł popełnić skazany na dożywocie płatny zabójca?
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Te przypuszczenia zostały później potwierdzone, ale zleceniodawcami zbrodni okazali się... dwaj byli pracownicy Edwarda Ratajczyka. Hurtownik zwolnił ich, ponieważ doszły go słuchy, że zamierzają uruchomić konkurencyjną hurtownię cytrusów, a ci zaczęli go szantażować, że mają dokumenty świadczące o tym, że dopuszczał się oszustw celno-skarbowych. Ponieważ mężczyzna nie chciał im wypłacić zaległych wynagrodzeń, zaczęli szukać kogoś, kto pobije dawnego pracodawcę i wymusi oddanie pieniędzy.
Wrócili na Zatorze
Przypadek sprawił, że trafili na niejakiego Bociana, brata Roberta K. - jednego z najbardziej niebezpiecznych płatnych zabójców w Polsce. Kiedy w trakcie rozmów wyszło na jaw, że całą posiadaną gotówkę służącą do obsługi płatności za towar Edward Ratajczyk przechowuje w domowym barku i sejfie znajdującym się w na terenie posesji, zapadła decyzja, że zgarną całą sumę - na oko kilkaset milionów złotych (ówczesny miliard wart jest dzisiaj ok. 700 tys. zł).
Hurtownik otworzył drzwi swojego domu byłemu pracownikowi i wtedy pozostali bandyci wtargnęli do wnętrza. Kiedy Edward Ratajczyk usiłował sięgnąć po znajdujący się pod poduszką pistolet, Ciolo (Robert K.) zabił go trzema strzałami z bliska. Podobny los spotkał obudzoną nagłym hałasem matkę mężczyzny. Po wszystkim sprawcy pojechali do mety na osiedlu Zatorze w Słupsku a jego nazwa jest jeszcze jednym elementem tej historii, który przypomina Konin.
Współpraca z Lublinem i Koninem
30 listopada 1994 r., a więc osiem miesięcy po zbrodni w Wytownie, policja zatrzymała trzech mieszkańców Słupska, których podejrzewano o jej zorganizowanie i pomocnictwo. Wkrótce jeden z nich rozpoznał Bociana, którego wymiar sprawiedliwości miał już w swoich rękach, ponieważ mężczyzna odsiadywał w tym czasie pięcioletni wyrok za kradzieże zuchwałe z włamaniami. Roberta K. osadzono w areszcie nieco później, ponieważ konieczne było przeprowadzenie jego ekstradycji z Ukrainy.
- Dużo nam dała prowadzona od kilku miesięcy współpraca prokuratorsko-policyjna z Lublinem i Koninem, gdzie też wyjaśniano zabójstwa podobne do tego w Wytownie - wyjaśniał Ireneuszowi Wojtkiewiczowi z Głosu Pomorza prokurator Jarosław Mielnik. - Motyw, sposób zabijania, a przede wszystkim narzędzie zbrodni, jakim był pistolet sportowy margolin, okazały się podobne lub takie same jak w Wytownie.
Rok później prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko pięciu mężczyznom. Robert K. odpowiadał dodatkowo za zabójstwo lubelskiego hurtownika cukru. Pod koniec kwietnia 2001 r. w jednym dniu dwie instancje sądowe w Lublinie wymierzyły Ciolowi aż pięć wyroków dożywocia za sześć zbrodni popełnionych w Polsce i Niemczech, w tym tę w Wytownie. Konińskiej sprawy wśród nich nie było, ponieważ nie znaleziono żadnych dowodów na to, że to właśnie Robert K. lub jego ludzie stali za zamordowaniem trojga koninian w nocy z 28 na 29 maja 1993 roku.
Motyw zbrodni
Podsumowując konińskie śledztwo prokurator Bogdan Kozłowski pisał, że sprawcom mordu przy ulicy Solnej nie chodziło raczej o pieniądze.
„Były ślady przeszukiwania: szafa w salonie, gdzie Andrzej W. chował dokumenty. Mogły to być dokumenty natury finansowej, ale mogło to być działanie celowe, żeby wprowadzić policję w błąd. Musiał bardzo komuś zaszkodzić, albo nadepnąć komuś na odcisk w byłym ZSRR”.
I dalej:
„W działalności handlowej (Andrzej W. - dop. RO) głównie posługiwał się gotówką i to na znaczne kwoty. Realizacja wzajemnych wierzytelności z kontrahentami następowała niejednokrotnie z pominięciem prowadzenia bieżącej ich dokumentacji, co wiązać się mogło z istniejącą konkurencję na rynku. Z tego też tytułu posiadał zarówno liczne wierzytelności jak i zobowiązania finansowe, których realizacja wydaje się być najbardziej prawdopodobnym motywem zbrodni”.
Przedawnienie
Wprawdzie 29 września 1994 śledztwo w sprawie zamordowania Andrzeja i Kingi W. oraz Janiny E. zostało umorzone, ale przez wszystkie te lata akta były analizowane pod kątem podobieństwa do spraw aktualnie prowadzonych. Brak dowodów, że maczał w tym palce Robert K. nie znaczy, że nie mógł tego zrobić, bo zarzucono mu popełnienie w tym samym 1993 roku aż trzech innych zbrodni: w marcu napadu rabunkowego na rodzinę w Radomiu, w sierpniu zabójstwa w Świdniku, a we wrześniu zabójstwa zamożnego małżeństwa w Solingen-Wald w Niemczech.
Gdyby jednak zdołano teraz udowodnić mu - czy komukolwiek innemu - zamordowanie trojga mieszkańców Konina w maju 1993 roku, miałoby to już jedynie wymiar symboliczny, bo - jak głosi art. 101 kodeksu karnego - po 30 latach następuje przedawnienie karalności zbrodni zabójstwa.
Na zdjęciu: Pistolet, z którego zabito właściciela hurtowni owoców cytrusowych w Wytownie. Fot. Ireneusz Wojtkiewicz, Głos Pomorza, gp24.pl
Na temat zbrodni przy ulicy Solnej w Koninie ukazały się do tej pory następujące teksty:
To były bestie. Trzy ofiary mordu w Koninie. Tajemnice tragedii na Solnej
„Bo ja zawsze odpłacam tym samym”. Tajemnic tragedii na Solnej część druga
Uzbrojeni Rosjanie podjechali busem z zasłoniętymi oknami
Dziękujemy za Twoją obecność. Obserwuj nas w Wiadomościach Google, aby być na bieżąco.





